Harbour bridge, busy beaches and shopping
From Our Trip to Down Under and Beyond in Sydney, Australia on Feb 24 '10
see all photos »
A quick 90 minute flight brought us the 800km north up to the capital of New South Wales - Sydney. We caught a cab from the airport to bring our 4 bags and 79kg of gear to Dulwich Hill. This is where Liz and Tim live now and they offered us a nice room in their new house for us to stay while we were visiting Sydney. We also shared the house with Max, their 2 year old son and the 2 kittens which were up to a lot of mischief ;)
First day we went into town and visited the main tourist attractions, the area around harbour bridge and the opera house. There is also the museum of contemporary art and other smaller places, so the day passed very quickly.
see all photos »
The next day we did more sightseeing, starting with the Sydney fishmarket. A place were they sell lots of fresh seafood, we shared a big platter as it was already lunchtime and then headed over to Darling Harbour. From there we caught a ferry to Manly Beach where we spent the rest of the afternoon walking along the beach and shopping.
Now it was time to pickup our next rental car as we intend to drive from Sydney all the way up to Cairns. We got a nice big Ford Mondeo with lots of umpf and big boot, cruise control and lots of gimmicks. So perfect for our big road trip. We took the car and went to the south western beaches of Bondi, Bronte and Coogee. There is a nice coastal walk going past all of these beaches.
see all photos »
As we now were ready to start our trip north and reallz hit the roads, we packed everything and left Sydney for the Blue Mountains.
24.02.2010 sroda
5 rano pobudka i jazda na lotnisko. Na Australie mamy przeznaczone tylko 2 miesiace a odleglosci sa duze, postanowilismy wiec wykupic 3 dodatkowe przeloty. Dzis jest ten pierwszy: Melbourne do Sydney. Lot byl krotki - tylko godzinke, ale turbulencje daly do wiwatu.
W Sydney rowniez nocujemy u znajomych, ktorzy na nasze szczescie mieli do dyspozycji duzy pokoj goscinny z wielgasnym i przede wszystkim wygodnym lozkiem (nie zebym marudzila na moj materac, ah nawet w Melborune lozko bylo tak niewygodne, ze rozlozylam moj wlasny materacyk).
see all photos »
No ale teraz mieslimy piekne loze :) Nie jestesmy jednak przyzwyczajeni do malego babola (chopczyka), ktory stawia cala rodzinke na nogi juz o 6 rano! Czas chyba na wlasne dzieci, by stac sie bardziej wyrozumialym.
Sydney jest bardzo interesujace - ma wiele twarzy. Z jednej strony to centrum biznesowe, troche jak czesc Londynu, ale polozenie miasta jest tak idealne; wychodzac z biura w lewo ma sie ogrod botaniczny a w prawo morze.
Podobno jedna z najwiekszych atrakcji jest przejscie po moscie Sydney Harbour - po jego luku (to po operze najwieksza ikona miasta). Ciagle widac grupke ludzi wspinajacych sie po moscie. Sprawdzilismy ceny i szczeka nam opadla. Niesamowite ile oni za cos takiego kasuja, wole wydac te pieniazki na cos innego.
see all photos »
25.02.2010 czwartek
dzis lepsza pogoda, slonko wystawilo buzke zza chmur. Z ranka wybralismy sie na market rybny - rany! co za wybor ryb. Jesli mialabym mieszkac w Sydney to poszukalabym sobie mieszkania kolo tego marketu. Nacieszylam moje oczka tymi wspanialosciami, ale rowniez wypelnilam brzuszek roznymi owocami morza.
Po drodze do centrum odwiedzilismy Darling Harbour i zrobilismy sobie wycieczke lodzia po zatoce (ta zatoka to jak wielka rzeka wplywajaca do morza - 20 km, dlugosci). Z wody miasto wygalda rowniez imponujaco. W centrum przesiedlismy sie na wiekszy stateczek, by przeplynac na otwarte morze i jedna z najblizszych plaz - Manly Beach.
see all photos »
26.02.2010 piatek
rano odebralismy auto, zrobilismy zakupy, przeszlismy sie po ogrodzie botanicznym (cudny) oraz dotarlismy do opery. W ogrodzie botanicznym przelatywaly nam nad glowami wielgasne nietoperze (sprawdzalam juz polska nazwe ale brzmiala troche lacinsko i juz ja zapomnialam; po angielsku nazywaja sie "latajacymi wilkami", tudziez po niemiecku "latajacymi psami"). Mysle, ze Anglicy bardziej trafili z nazwa, przygladajac sie takiemu wypchanemu nietoperzowi w muzeum widze zblizenie mordki do wilka. Widzialam je juz na Fidzi ale nie w takich ilosciach. Tutaj wisialy ok. 30 sztuk na kazdej galezi. Popoludniu przejazdzka na inne plaze. To co mi sie tutaj najbardziej podoba, to to ze woda robi sie coraz cieplejsza (a im bardziej na polnoc tym blizej tropiku), plaze sa wielgasne przedzielone dosc duzymi klifami, po ktorych mozna sie wspinac.
see all photos »
27.02.2010 sobota
czasem trzeba spedzic caly dzionek w domku i tak wlasnie dzis bylo - relaks, czytanie wiadomosci w internecie - troche kontaktu ze swiatem.
How can we serve you better?
Share your feedback »Popular Sydney Hotels
- Four Seasons Sydney
- Sheraton on the Park
- InterContinental Sydney
- Amora Hotel Jamison Sydney
- Radisson Hotel & Stes Sydney
- Stamford Plaza Sydney Airport
- Hilton Sydney
- Sofitel Wentworth Sydney
- Swissotel Sydney on Market Street
- Sydney Harbour Marriott

Would you like to comment or ask a question?